Rozmowa z Maciejem Pieprzycą, reżyserem serialu „Ołowiane dzieci” na Netfliksie
Dlaczego zdecydował się pan akurat wziąć na tapet tę historię szopienicką? Czy ona jest dla pana też ważna osobiście?
Czasami my wybieramy historię, a czasami historie wybierają nas. W tym przypadku ta historia bardziej mnie wybrała, niż ja ją. W związku z tym, że pochodzę ze Śląska, i tak dosyć późno dowiedziałem się o pani doktor Wadowskiej-Król. Władza, po tym, co ujawniła pani doktor 50 lat temu, starała się zamieść tę prawdę pod dywan i pomniejszyć jej rolę. Dlatego nawet tutaj, na Śląsku - może poza Szopienicami - nie była to postać przez wiele lat znana. Pamiętam jak zaczynaliśmy serial, to ludzie z ekipy nie wiedzieli kim była dr Wadowska-Król, czego dokonała. Wielu myślało że to postać fikcyjna. Kiedy zaproponowano mi reżyserię serialu, miałem jakieś inne zobowiązania, ale wiedziałem, że muszę zrobić wszystko, żeby tę historię opowiedzieć, bo jest absolutnie wyjątkowa, i że będę żałował, jeżeli tego nie zrobię. Cieszę się, że mi się udało.
Poznał pan osobiście doktor Jolantę Wadowską-Król?
Nie, ale widziałem nagrania z nią, rozmawiałem z rodziną, czytałem dużo jej wywiadów. Pani doktor, tak ją postrzegałem, była osobą charyzmatyczną i bardzo energiczną. Sadzę, że cechy tej postaci połączyły się z osobowością Asi (Joanna Kulig – aktorka wcielająca się w postać dr Jolanty Wadowskiej-Król w serialu „Ołowiane dzieci” – przyp. red.), dzięki temu udało się zbliżyć do tego jaka była pani doktor.
Zżyma się pan na porównanie Jolanty Wadowskiej-Król do Erin Brockovich, do śląskiej Erin Brockovich? Bo tutaj też jest walka z systemem, też z ekologią w tle.
To jest wspaniały film i oscarowa rola Julii Roberts, ale nikomu nie umniejszając, moim zdaniem łatwiej jest walczyć z niesprawiedliwością w systemie demokratycznym, a trudniej w totalitarnym.
Też walczyć z niechęcią mieszkańców, którzy nie rozumieli tych problemów. Chcieli ocalić swoje miejsca pracy. I też pokazujecie w serialu konflikt z lokalną społecznością.
Huta była dobrodziejką dla tych którzy w niej pracowali i ich rodzin. Huta to były żłobki, przedszkola, kolonie dla dzieci, wczasy, festyny czy imprezy sportowe. W takiej sytuacji lekarka z przychodni mówi: „huta truje”. Obawa, że jej działania mogą doprowadzić do zamknięcia huty, były dla nich zagrożeniem. Dlatego nic dziwnego, że na początku nieufność w stosunku do doktórki, jak ją nazywano, była duża.
Czy sądzi pan, że dzięki temu serialowi Polska inaczej spojrzy na Śląsk? Zobaczy, z czym my się tutaj musieliśmy i musimy mierzyć, jeżeli chodzi o zagrożenia ekologiczne?
To trudno przewidzieć. Ja starałem się dobrze i emocjonalnie opowiedzieć tę historię. Jeżeli ta opowieść spodoba się widzom, to będzie mój sukces, bo zwraca uwagę na coś ważnego, mówi przede wszystkim o tym, że warto być przyzwoitym i odważnym człowiekiem, pomimo trudnych czasów i grożących za to konsekwencji. Cieszę się, że dzięki serialowi uda się przypomnieć taką postać jak dr Wadowska-Król.
* Maciej Pieprzyca urodził się 5 maja 1964 roku w Katowicach, a wychował się w Tychach. Ukończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach (1989), Studium Scenariuszowe Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi (1990) i reżyserię na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego (1993). Wyreżyserował m.in. filmy fabularne "Drzazgi", "Chce się żyć", "Jestem mordercą", "Ikar. Legenda Mietka Kosza" oraz telewizyjne seriale: "Idź przodem, bracie", serię "Kruk", filmy telewizyjne: "Barbórka", "Inferno".
Może Cię zainteresować:

