Jan Wypler. Śląski Mandaryn, który znał 40 języków i odmówił podpisania Volkslisty

Mówiono o nim, że chińskich znaków uczył się w drewnianej chacie, a wiedzę zdobywał na uniwersytetach w Kijowie i Madrycie. Choć biografia Jana Wyplera przypomina scenariusz filmu przygodowego, rzeczywistość okazuje się jeszcze ciekawsza. Czas oddzielić legendy od faktów i spojrzeć na człowieka, który z Kochłowic uczynił okno na daleki Orient.

NAC/Miejska Biblioteka Publiczna w Rudzie Śląskiej (collage)
Jan Wypler

Urodził się 14 maja 1890 roku w Kochłowicach. Opowieści o „chłopskiej chacie” dobrze oddają klimat dawnej Rudy Śląskiej, ale Jan nie był jedynie dzieckiem roli. Dorastał w rodzinie robotniczej – jego ojciec, jak tysiące innych Ślązaków, pracował w przemyśle. To właśnie z tego robotniczego środowiska Wypler wybił się do najwyższych sfer nauki.

Jego edukacja nie była dziełem przypadku ani cudownego „samouctwa”, jak często się uważa. Solidne podstawy dał mu surowy rygor Królewskiego Gimnazjum w Bytomiu. To tam łacina i greka otworzyły mu drzwi do świata języków. A co z rzekomymi studiami w Kijowie i Madrycie? To czysty mit. Rzetelne badania dowodzą, że Wypler kształcił się na prestiżowych uczelniach niemieckich: we Wrocławiu oraz w Kilonii (Kiel). Pomyłka z Kijowem wynika prawdopodobnie z podobnego brzmienia nazwy „Kiel”, a Madryt w jego życiorysie pojawił się zapewne przez nadinterpretację studiów nad romanistyką.

Kiedy po I wojnie światowej Górny Śląsk płonął od powstańczych walk i sporów politycznych, Wypler wybrał walkę na słowa. Choć jako świetnie wykształcony człowiek mógł zrobić karierę w niemieckiej administracji, jednoznacznie opowiedział się po stronie polskiej. Pracując w Polskim Komisariacie Plebiscytowym, uprawiał swoistą „dyplomację literacką”. Używając perfekcyjnej niemczyzny, tłumaczył na ten język perły polskiej literatury: utwory Staffa, Żeromskiego czy Kasprowicza. Chciał pokazać niemieckojęzycznym mieszkańcom, że polska kultura jest wysokiej próby i zasługuje na szacunek. Budował mosty tam, gdzie inni stawiali mury.

Największa pasja przyszła jednak ze Wschodu. Spotkanie z Domanem Wieluchem w latach 30. zmieniło wszystko. Wypler stał się pionierem nowatorskiej metody nauki chińskiego. Zamiast męczyć się z trudną dla Europejczyka wymową, uczył, by „otworzyć oczy” na wizualny obraz znaku. Efekty były zdumiewające. Wypler, znający około 40 języków (z czego 22 biegle!), stał się jednym z nielicznych w przedwojennej Polsce ekspertów od sinologii i japonistyki. Tłumaczył wiersze Li Bo i japońską antologię Man’yōshū, wprowadzając polskiego czytelnika w świat, który wcześniej wydawał się zupełnie nieosiągalny.

Okupacja niemiecka wystawiła go na najcięższą próbę. Wypler – ze swoim wykształceniem i dorobkiem publikowanym wcześniej w Niemczech – był dla nazistów bardzo cennym kandydatem na współpracownika. Wystarczył jeden podpis pod Volkslistą, by zyskać spokój i przywileje. On jednak kategorycznie odmówił. Zapłacił za to nędzą i odsunięciem na margines. Aby przetrwać, udzielał prywatnych lekcji niemieckim oficerom. Żył w ironicznej roli „człowieka drugiej kategorii”, który uczy wroga w jego własnym języku, byle tylko nie zaprzeć się własnej tożsamości.

Po wojnie wcale nie było mu łatwiej. Wielki erudyta wegetował w małym pokoju, zmuszony do tłumaczenia tekstów propagandowych z komunistycznych Chin, by zarobić na chleb i papier do własnych studiów. Zmarł w samotności w Wigilię 1965 roku.

Dziś pamięć o nim trwa w nazwach ulic. Jego ulica na katowickim Załężu sąsiaduje z osiedlem kopalni „Kleofas”. To symboliczne miejsce – robotnicze familoki (niektóre zaprojektowane przez słynnych kuzynów Zillmannów) spotykają się tu z nazwiskiem badacza Konfucjusza. Choć niektóre źródła błędnie podają Katowice jako miejsce jego pochówku, „Śląski Mandaryn” wrócił do korzeni – spoczywa na cmentarzu w swoich rodzinnych Kochłowicach.

Z Józefowca do brazylijskiej dżungli i obozów koncentracyjnych. Losy księdza Rzymełki

Może Cię zainteresować:

Z górnośląskiego Józefowca do brazylijskiej dżungli i obozów koncentracyjnych. Burzliwe losy księdza Jana Rzymełki

Autor: Piotr Fuglewicz

06/03/2026

Izabela Stachowicz -- Kapitan Czajka

Może Cię zainteresować:

Izabela Stachowicz i puder w kaburze nagana. Katowicki salon kapitan Czajki

Autor: Piotr Fuglewicz

01/03/2026

Generał Józef Zając

Może Cię zainteresować:

Józef Ludwik Zając: Dowódca, który ocalił piękno dla Śląska

Autor: Piotr Fuglewicz

21/02/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama