Z dziś górnośląskiego Józefowca do brazylijskiej dżungli i obozów koncentracyjnych. Burzliwe losy księdza Jana Rzymełki

Ks. Jan Rzymełka był człowiekiem, którego życiorys mógłby uchodzić za fikcję: chłopak z górnośląskiej biedoty, powstaniec, misjonarz w brazylijskiej dżungli, kandydat na biskupa polowego, a w czasie wojny – organizator akcji ratowania żydowskich dzieci i więzień trzech obozów koncentracyjnych. Jego historia to opowieść o kimś, kto w najtrudniejszych czasach potrafił zachować godność i działać, nie oglądając się na oklaski.

Fotopolska.Eu/Pixabay-marcoseduardo, -X-TREME- (collage)
Z Józefowca do brazylijskiej dżungli i obozów koncentracyjnych. Losy księdza Rzymełki

Gdyby życiorys księdza Jana Rzymełki trafił na biurko producenta filmowego, scenariusz mógłby zostać odrzucony jako zbyt nieprawdopodobny. Chłopak z górnośląskiej biedoty uciekł do Krakowa, współorganizował powstania, budował „małą Polskę” w brazylijskiej dżungli, a w końcu wykradał dzieci z warszawskiego getta i przeżył piekło trzech obozów koncentracyjnych. Historia Rzymełki to opowieść o człowieku, który nie czekał na oklaski – on po prostu robił swoje.

Misjonarz w powstaniach śląskich

Przyszedł na świat 18 września 1877 roku w Józefowcu. Ta dzisiejsza dzielnica Katowic była wtedy surową, przemysłową osadą. To tam ukształtowała się jego „rogata dusza” – wrodzony upór i absolutny brak zgody na to, by ktokolwiek dyktował mu, kim ma być. Zamiast ulec rygorowi pruskiej szkoły, 14-letni Jan podjął radykalną decyzję: uciekł do Galicji. Przekroczenie granicy zaborów było skokiem w nieznane. Wstąpił do Zgromadzenia Księży Misjonarzy w Krakowie, studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim i zdobył intelektualne szlify. Jednak mentalnie na zawsze pozostał chłopakiem z Józefowca – konkretnym, praktycznym i gotowym do działania.

Gdy w 1918 roku Polska odzyskiwała niepodległość, Rzymełka wrócił na Śląsk, by czynnie wspierać przyłączenie regionu do Macierzy. Jako zaufany współpracownik Wojciecha Korfantego budował struktury plebiscytowe i wiedział, jak rozmawiać z robotnikami. Pod pseudonimem „Kapłan‑Górnoślązak” wydał Pieśni powstańców górnośląskich. Rozumiał, że ideały potrzebują emocjonalnego paliwa – pieśni, która podniesie na duchu w okopach. Za swoje zaangażowanie został odznaczony przez Korfantego Krzyżem na Śląskiej Wstędze Waleczności.

„Mała Polska” w dżungli i zablokowana nominacja

Niedługo potem Rzymełkę rzuciło na drugi koniec świata. W 1921 roku został wysłany do Brazylii, gdzie tysiące polskich emigrantów lądowało w tropikalnej dżungli bez żadnego wsparcia. Rzymełka stał się dla nich kimś więcej niż duszpasterzem – był menadżerem, organizatorem i obrońcą. Zakładał szkoły i parafie, pomagając rodakom przetrwać w ekstremalnych warunkach. Jego wpływy w Kurytybie były tak duże, że do dziś jeden z placów nosi tam jego imię: Praça Jan Rzymełka.

Po powrocie z misji w Brazylii, jego postać stała się zarzewiem politycznego skandalu w Warszawie. W latach 30., po dymisji biskupa Galla, nuncjusz apostolski wysunął kandydaturę doświadczonego już i cenionego ks. Rzymełki na biskupa polowego Wojska Polskiego. Jednak Józef Piłsudski odrzucił ją z dużą niechęcią. Marszałek, który zwalczał środowisko Korfantego, nie zamierzał tolerować jego dawnego stronnika na tak wysokim stanowisku w armii. Pamiętając Rzymełce jego wcześniejsze, nieprzychylne wypowiedzi, Piłsudski stwierdził, że kandydaturę tę będzie „studiował bez sympatii” i ostatecznie ją zablokował.

Żydowskie dzieci i obozowe piekło

Zamiast generalskich lampasów, na Rzymełkę czekał najtrudniejszy egzamin wojenny. Jako proboszcz warszawskiej parafii Świętego Krzyża, wspólnie z biskupem Karolem Niemirą, zorganizował system ratowania żydowskich dzieci. Wykradali je z getta, fałszowali metryki i ukrywali w bezpiecznych sierocińcach. Szacuje się, że ten duet uratował życie ponad dwom tysiącom dzieci. W czasach, gdy za pomoc groziła natychmiastowa egzekucja, była to heroiczna gra ze śmiercią.

Cena była nieunikniona. W 1944 roku Rzymełka trafił na Pawiak, a potem do obozów koncentracyjnych. W Gross‑Rosen pracował w kamieniołomach, gdzie własnym ciałem osłonił innego księdza przed ciosami kapo. Potem były podziemne sztolnie Dora‑Mittelbau i obóz Bergen‑Belsen. Prawie siedemdziesięcioletni kapłan przetrwał to piekło, doczekawszy wyzwolenia w 1945 roku.

Bohater po latach

W 1946 roku wrócił do Polski, ale w nowej rzeczywistości nie było miejsca dla takich jak on. Niezależny, z bogatą kartą patriotyczną, stał się dla władzy komunistycznej niewygodny. Odsunięty od wielkich spraw, osiadł w Krakowie jako spowiednik sióstr zakonnych. Zmarł 2 maja 1960 roku. Przez dekady jego historia była pokryta kurzem zapomnienia. Dopiero w 2016 roku Katowice przypomniały sobie o swoim niezwykłym synu, odsłaniając tablicę na jego rodzinnym domu w Józefowcu. Życiorys Jana Rzymełki nie potrzebuje pomnikowych słów. To historia człowieka, który w nieludzkich czasach po prostu potrafił zachować godność.

Izabela Stachowicz -- Kapitan Czajka

Może Cię zainteresować:

Izabela Stachowicz i puder w kaburze nagana. Katowicki salon kapitan Czajki

Autor: Piotr Fuglewicz

01/03/2026

Generał Józef Zając

Może Cię zainteresować:

Józef Ludwik Zając: Dowódca, który ocalił piękno dla Śląska

Autor: Piotr Fuglewicz

21/02/2026

Jochann Sebastian Bach i Siemianowice

Może Cię zainteresować:

Piotr Fuglewicz. Fuga na żelbet i dwa życiorysy. Bachowie w cieniu śląskich kominów

Autor: Piotr Fuglewicz

30/01/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama