Gdzie spędzić ostatni dzień majówki? Najlepiej w... Pokoju. W miejscowości Pokój, na Górnym Śląsku

Jak spędzić ostatni dzień majówki 2022? Gdzie wyjechać? Jest takie miejsce. W puszczy pomiędzy Tarnowskimi Górami a Wrocławiem znajdują się Bory Stobrawskie, a w ich sercu Pokój. I nie jest to żadna metafora, ani zabieg literacki. Konkretnie: Pokój, gmina Pokój w województwie opolskim.

Miejscowości na świecie o pokojowej nazwie (niekoniecznie pokojowym usposobieniu) jest trochę. Pokój w nazwie ma stolica Boliwii La Paz, ma Myrhorod na Ukrainie, Dar es salam w Tanzanii czy Osnarbruck. Że o Bagdadzie nie wspomnę. W 1840 roku David Löwenfeld, Moritz Friedländer i Simon Löwi na terenie dzisiejszej Rudy Śląskiej założyli hutę o nazwie „Friedenshütte” (huta „Pokój”), ale to nie aż taki ewenement jak opolski Pokój.

Ośmioramienne rondo, a w środku... pałac

Miejscowość jest dość młoda i założona została oczywiście pod inną nazwą. Miało to miejsce w roku 1748, gdy książę oleśnicki Karol Wirtemberski wybrał ze swoich ziem te najbardziej “lesiste” na założenie letniej rezydencji. Nazwano ją Carlsruhe na wzór Karlsruhe położonego w Badenii-Wirtembergii, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „oaza spokoju Karola”. Co ciekawe nazwa “Pokoi” czy też “Pokoy” funkcjonowała już w XIX wieku choćby na niektórych mapach czy “Krótkim rysie jeografii Szląska dla nauki początkowej” Józefa Lompy z 1847 roku. W złotych latach w miejscowości przebywało nawet 3 tys. mieszkańców, a z gośćmi nawet więcej. Dziś Pokój nie jest miastem, lecz wsią gminną, której centrum wyznacza nietypowe, bo aż ośmioramienne rondo. Są w Polsce tak wyjątkowe skrzyżowania w Nowosolnej pod Łodzią czy Krynkach na Podlasiu, ale te jest jedyne w swoim rodzaju, bo w jego sercu stał sobie w spokoju jeden z najsłynniejszych pałaców Śląska.

Szlak Św franciszka 1

Może Cię zainteresować:

Śląski szlak świętego Franciszka na włoskiej ziemi. Barwy śląskiej fany są wszędzie!

Autor: Marcin Nowak

20/08/2022

Uzdrowisko dla kuracjuszy z Niemiec i oaza spokoju dla rosyjskiej arystokracji

Początek był… “dziwny. W 1750 roku stanął tam pałac, który po roku spłonął doszczętnie. Następna budowla była masywniejsza i w barokowym sznycie. Cztery charakterystyczne wieże z kopułkami wokół jednej dominującej przypominały nieco bizantyjskie motywy świątynne. Ale zamiast Bizancjum książęta z Pokoju woleli otaczać się pracą i kulturą. Wokół pałacu, przyklejone do kolistego układu ulic stały oficyny pałacowe, warsztatu, budynki użyteczności publicznej. Do miasta i okolic sprowadzali się ludzie nauki i kultury w tym słynny niemiecki kompozytor Carl Maria von Weber. Miał do wyboru stanowiska w Breslau czy Berlinie, a wybrał niepozorną miejscowość godzinę na północ od Opola.

Pieniądze? Niekoniecznie. Pokój był modny, był sławny, tutejszy teatr plenerowy i scena koncertowa szybko stały się bardzo prestiżowe. Szybko też stał się uzdrowiskiem i letniskiem, na stację kolejową przybywali kuracjusze i turyści z całych Niemiec, część arystokracji i mieszczan oczywiście chciało się ogrzać w blasku “górnośląskich Aten” Wirtembergów ale część po prostu w słońcu na ławeczce w ogromnym parku w stylu angielskim, wybudowanym na południe od pałacu. Znajdował się tam szereg małej architektury o neoklasycznym stylu, świątynie, pomniki, altanki, w sercu stał poświęcony Eugeniuszowi Wirtemberskiemu żeliwny śpiący lew Teodora Kalidego, daleko przy obszarze stawów i zalewisk na Winnej Górze funkcjonował osobny myśliwski pałacyk, którego fundamenty można odnaleźć do dziś. Na wyspie na jeziorze stał obelisk, pełniący rolę latarni z palącym się płomieniem. Ten zgasł w 1945 roku. Wtedy też po raz ostatni przystrzyżone żywopłoty w parku, zebrano obumarłe gałęzie, wyczyszczono alejki i odmulono stawy. Pałac oczywiście spłonął w czasie przechodzenia ofensywy sowieckiej w historii podobnej jak ta ze Świerklańca. Zapewne nikt z wojskowych nie dostał informacji, że w Karlshure podobnie jak w Poczdamie lubiła przebywać rosyjska arystokracja czy sam Mołotow. Albo właśnie dostał…?

Dziś w parku, który systematycznie gmina odnawia wczesną wiosną, gdy jeszcze nie zazieleniły się drzewa i nie zaróżowiły różaneczniki, sporo widać… Ruiny świątyni wodnej, otoczonej sadzawką a także resztki romantycznego labiryntu przywołującego świat z powieści gotyckich. Jest też do odnalezienia latarnia i popiersie Eugeniusza w końcu… śpiący lew w całkiem dobrym stanie wciąż śpi na wysokim cokole. Jest dużo większy niż te same w Gliwicach i Bytomiu.

Ogród Japoński

Może Cię zainteresować:

Majówka w Parku Śląskim. Długi weekend pełen atrakcji - skoki ze Stadionu Śląskiego i nie tylko

Autor: Martyna Urban

01/05/2022

Matylda, o Matylda!

Jednakże najpiękniejszym a jednocześnie najbardziej emblematycznym miejscem jest Świątynia Matyldy. Ni stąd ni zowąd leży na wyspie otoczonej fosą, bez dostępu lądowego, stąd jej względnie dobry stan do dziś. Choć na początku funkcjonowała jako pomnik - mauzoleum ku czci księcia Karola, z czasem poświęcono go również pierwszej żonie Eugeniusza - Matyldzie, która rok wcześniej zmarła przy porodzie jego syna - Wilhelma. W tej smutnej genezie obiekt nazwano "świątynią" Matyldy a nieodległy staw przy latarni Stawem Matyldy. Choć dziś w parku można bez wątpienia odnaleźć ciszę i spokój, to jak widać niekoniecznie towarzyszył on książęcej dynastii. Można niedaleko stąd zaparkować przy drodze Opole-Namysłów i zobaczyć tylko tą małą część parku. Wracając w kierunku osobliwego ronda zatrzymuję się jeszcze przy niepozornym domku z cegły z drewnianym gankiem i wyraźnie zardzewiałą kłódką na klamce furtki.

Czytam na Google Maps z niedowierzaniem: Dom Hansa Bellmera. Rozglądam się wokół sielanka, śpiew ptaków, pąki zawiązują magnolie: Słynny niemiecki rzeźbiarz i malarz wolał swoją pracownię i proces twórczy przenieść do Katowic, do kamienicy przy ul. Kościuszki, zamiast w idyllicznym plenerze, jak wielu artystów tej klasy. Ale z Pokoju pochodzą też malarz Joachim Czichoń, kompozytor Sigfried Tanslateur, geograf Ferdynand von Richhofer. Popiersie pod ewangelickim kościołem z XVIII wieku jednak przypadło tylko jemu oraz kompozytorowi Weberowi. sama świątynia to perełka z jedynym na Górnym śląsku ołtarzem ambonowym. Oprowadza nas gospodarz tego miejsca ks. Eneasz Kowalski:

Stale konserwujemy wystrój kościoła, dobrze brzmią tu koncerty organowe na dokładnie 100 piszczałkach. Warto zwrócić też uwagę na przykościelny cmentarz, gdzie znajduje się jeden z najcenniejszych pod względem artystycznym i historycznym nagrobków Górnego Śląska. Nagrobek nadleśniczego Hansa von Bürgsdorfa z 1806 r. - Ale nie ma go na cmentarzu. Przynajmniej nie w tej formie jaką widziałem na starych pocztówkach - zauważam podejrzliwie - Spokojnie, właśnie jest w renowacji, to nie są tanie rzeczy, ale pozyskujemy na to środki - dodaje i zaprasza na muzyczny festiwal im. Karla Webera. Która wieś w Polsce ma wydarzenie tej rangi?

Co Pokój wspólnego ma z Wolnością i Zawiścią?

Kowalski wydaje się jednym z depozytariuszy pamięci o dawnym Pokoju, obok dwóch leciwych dębów na środku osobliwego ronda, lokalnych stowarzyszeń i pasjonatów. Na moje zachwyty publiczne w mediach społecznościowych podszyte grą słów i metaforyką tak ważną w obecnych czasach, odpowiada wójt Gminy Pokój Barbara Zająć:

- To może powinna tu się odbyć Konferencja Pokojowa?

Nie tylko. Po drugiej stronie Polski w innych słynnych borach, Tucholskich leży wieś Wolność. Może komuś zaświta w głowie coś na podobieństwo kolarskiego Wyścigu Pokoju, ale zmieniona na polską wersję Paryż-Roubaix, tylko w wersji Wolność-Pokój?

Kilkanaście minut od Pokoju leży wioska Paryż, a także miejscowość Zawiść. Jedna i druga nadaje się na premię lotną z metą w Pokoju. Bo jak wiadomo, dziś tak niespokojnie na świecie, że każdy pokój i spokój może być obiektem zawiści.

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon

czytaj więcej:

Wszystkie bramy Górnego Śląska

Skąd kamień Bramy Brandenburskiej? Stąd! O bramach Śląska

DROGA W ALPY

Z Górnego Śląska w Alpy w pięć godzin. Brzmi jak plan?

Egipt na Śląsku

Egipt na Śląsku to nie jest taka całkiem piramidalna bzdura

Kravare

Czeski Śląsk jest piękny. Czy to trzeba udowadniać?

Raciborska toskania

Mamo, chcę do Włoch! Włochy mamy w domu. Włochy w domu:

Anna i Marcin Nowakowie

Nowa książka Anny i Marcina Nowaków "W Polskę na weekend"

Nikiszowiec

Nowy Nikiszowiec. Nie osiedle. Nasze marki przyszłości