Olbrzymia rola prof. Bożeny Hager-Małeckiej w historii ratowania dzieci z Szopienic, chorujących na ołowicę, jest bezsporna i dobrze udokumentowana m.in. w książkach "Ołowiane dzieci" Michała Jędryki czy "Doktórka od familoków" Magdaleny Majcher oraz wielu materiałach archiwalnych.
"Zła profesorka" w serialu Netfliksa
Jednak twórcy serialu "Ołowiane dzieci" Netfliksa, stawiając w centrum postać doktor Jolanty Wadowskiej-Król, jednocześnie ukazali profesorkę (w serialu nosi zmienione nazwisko - Krystyna Berger, gra ją Agata Kulesza) jako karierowiczkę, która próbowała pomóc "doktórce", ale jednocześnie bojąc się o swoją karierę, ukrywała ten fakt, by na końcu zupełnie pogrążyć Wadowską-Król.
Wnuk zmarłej 10 lat temu profesor Hager-Małeckiej, Stanisław Torbus, zwrócił uwagę na - jak sam to określa - "niebezpieczny precedens" w serialu.
Napisał na swoim profilu na Facebooku:
"Najczęstszy argument, jaki słyszę? "To tylko serial inspirowany wydarzeniami, a nie dokument. Twórcy mają prawo do fikcji". Rozumiem to. Ale w przypadku "Ołowianych dzieci" mamy do czynienia z niebezpiecznym precedensem. Serial nosi tytuł wybitnego reportażu Michała Jędryki i umieszcza w fabule historyczne postacie pod ich prawdziwymi nazwiskami. Doktor Wadowska-Król, pielęgniarka Wilczek, Zdzisław Grudzień. Jorg. Jest tylko jeden wyjątek: moja Babcia, prof. Bożena Hager-Małecka, która w książce, na którą powołuję się serial odgrywa kluczową, pozytywną rolę. Dla przeciętnego widza taki zabieg jest mylący i trudno się temu dziwić".
Dalej Torbus wyjaśnia, że skoro 90 proc. serialowych postaci to ludzie z krwi i kości, to widz zakłada, że serialowa "Profesor Berger" też jest prawdziwa.
- To mechanizm psychologiczny, z którym mała plansza "serial inspirowany prawdziwymi wydarzeniami" nie wygra. Wręcz przeciwnie, utwierdzi wielu w przekonaniu, że serial opowiada prawdę o "złej profesor", co stoi w całkowitej sprzeczności z prawdą ukazaną w książce "Ołowiane dzieci". Wiara w to, że po seansie miliony widzów pobiegną do księgarni po książki Michała Jędryki czy Magdaleny Majcher albo zaczną studiować artykuły naukowe o ołowicy na Śląsku, jest myśleniem tyleż pięknym, co naiwnym. Brutalna prawda jest taka: dla większości "prawda z ekranu" stanie się tą jedyną, zgodnie ze smutną zasadą, że „kłamstwo wypowiedziane tysiąc razy staję się prawdą” a ile milionów razy zostanie odtworzony serial? Prawdziwa historia, ukryta w książkach, pozostanie anegdotą dla garstki pasjonatów przy niedzielnym obiedzie. A Netflixowa fikcja stanie się globalną wykładnią historii Śląska.
Wycięcie prof. Hager-Małeckiej z tej historii "budzi gniew i frustrację"
Wnuk profesorki, związanej całe życie z Zabrzem, podkreśla, że dzisiaj, kiedy żyją jeszcze ludzie pamiętający prof. Hager-Małecką, wycięcie jej z historii budzi gniew i frustrację.
- To krzepiące, że stajecie w jej obronie. Bardzo Wam za to dziękujemy! - zwraca się w imieniu rodziny do osób komentujących na Facebooku. - Ale co będzie za 5, 10, 20 lat? Pamięć ludzka jest ulotna. Świadkowie odejdą. Zostanie streaming. A co z widzami z zagranicy, do których Netflix kieruje ten serial? Czy oni sięgną do polskich archiwów? Nie. Dla nich "Profesor Berger" będzie twarzą polskiej medycyny tamtych lat. O prawdziwych autorytetach nikt już nie będzie pamiętać, bo zostaną usunięte z pamięci przez streamingowe korporacje. To chyba w całej tej historii jest najsmutniejsze - kończy Stanisław Torbus.
Stanisław Torbus to założyciel Stowarzyszenia "Góry Kultury" i "Nasz Samorząd", syn córki prof. Hager-Małeckiej, również lekarki - Aleksandry Małeckiej-Torbus (pani prof. miała dwie córki, druga - Danuta Rzepecka, zmarła niedawno).


